image1 image2 image3

Czas na podsumowanie

Znamy już wyniki. Kolejny raz wygrały partie.  Pragnę podziękować tym wszystkim, którzy oddali na mnie głos.  Zapewniam, że zrobię wszystko aby nie był to głos stracony.  Poniżej lista spraw, jaka powstała wskutek setek rozmów na Opolszczyźnie. Jeśli się zgodzimy na ich podjęcie to proponuję marzyć dalej i wspólnie  marzenia realizować.

Czas korekty, jakim są wybory, to okazja do przedstawienia propozycji zmian w skali kraju i regionu. Dyskutowałem o nich z wyborcami, pisałem o nich w codziennych blogach, przypomnę więc niektóre:

Regulacje prawne, czyli zmiany, które są najprostsze bo bezinwestycyjne. Tu  wystarczy skreślić szkodliwy przepis a korzyść z tego płynąca ujawnia się natychmiast:

  1. Zlikwidować Urzędy Wojewódzkie, bo jak długo one istnieją, to trudno mówić o w pełni samorządnym województwie, a dodatkowo wynikają z tego oszczędności rzędu 2 mld zł rocznie. Pozbyć się gabinetów politycznych na wszystkich szczeblach władzy.
  2.  Dobre prawo dla przedsiębiorców, którzy pamiętają o radykalnym uwolnieniu gospodarki przez Wilczka. Podobne uwolnienie jest dziś konieczne.  Wprowadzić prawne ograniczenie liczby kontrolerów i kontroli, które najeżdżają przedsiębiorców W przeciwnym razie wytracać będziemy słabnącą coraz bardziej  energię.
  3.  Chronić małe firmy w myśl zasady, że mały może więcej! Małe firmy nie mogą subsydiować gigantów. Jeśli  maluch nie otrzyma na czas zapłaty za dostarczony towar, to duży zapłaci za swą arogancję podwójnie! A jeśli duże markety nie płacą grosza podatku, to małe sklepiki tym bardziej nie powinny!
  4. Chronić prawo do krajobrazu. Aby piękna nie przysłonił bilbord, nie zdeformowała fałszywa linia i nasyciła trującą farbą. Nie burzyła praw symetrii, nie kpiła z wystudiowanych przez wieki podziałów. Jeśli nie wiemy jak to zrobić, to przetłumaczmy odpowiednie szwajcarskie lub niemieckie regulacje. Tu nie ma czego wymyślać. Wszystko już wymyślone zostało.
  5. Umowa społeczna zastąpi skutecznie złe prawo. Kadłub Wolny to kwintesencja Opolszczyzny. Umiłowanie wolności i gotowość na trudne kompromisy. Bo niełatwo jest dziś osiągać porozumienie w gronie 120 spadkobierców lasu i wspólnych łąk. To również dowód na to, czym jest umowa, zawarta przed ponad 400 laty, ale bez przymusu do dziś literalnie wypełniana.
  6. Zlikwidować zgraną kartę. Coraz odważniej, zarówno samorządowcy, jak i oświatowcy domagają się likwidacji karty nauczyciela. Przywileje nauczycielskie nie służą uczniom. A szkoła jest przecież nie dla nauczycieli, tylko dla lepszego młodzieży chowania.
  7. Demokracja partycypacyjna musi zastąpić surogat demokracji, jaki wymyślili ojcowie transformacji. Trzeba się przyznać do porażki i zacząć decydować o wspólnym domu z „trudnymi partnerami”, dziś wykluczonymi z gry.
  8. Skończyć z finansowaniem partii.  Odbierając im  finansowanie zmuszamy ich nominatów do  spotkań  z ludźmi.  Musieliby rozmawiać, tłumaczyć, ODPOWIADAĆ, a nie wynajmować spindoktorów, wizażystów, scenografów, scenarzystów, kompozytorów, poetów, śpiewaków i aktorów, aby prowadzili kampanię w ich imieniu.
  9. Zakaz bilbordów i plakatów nada kampaniom merytoryczny charakter.  Nie ilość i jakość kolorowych kartek zdecyduje o przewadze konkurencyjnej kandydata.
  10. Uznać autostrady za dobro wspólne lub wybawienie wspólne, zarówno dla kierowców, jak i mieszkańców zajeżdżanych przez ciężarówki miast. Wysokie taryfy przejazdowe powodują ucieczkę samochodów z autostrad. Na Opolszczyźnie dotyczy to w szczególności Opola i Strzelec Opolskich, czy Reńskiej Wsi.
  11. Transformacja zdjęła z niezłomnych przeciwników poprzedniego systemu status wyklętych, lecz kochanych. Dziś skrajnie rozczarowanych, którzy od nowego systemu nie otrzymali – może tylko subiektywnie – należnej satysfakcji. Żyją w przekonaniu, że to na ich plecach do władzy doszli serwiliści. Poczucie odrzucenia i zdrady trwa.

Praca

  1. Przyglądając się losowi młodych ludzi Opolszczyzny, jak nigdy wcześniej, widzę piramidalne ustrojowe partactwo. Cały system pracuje bowiem na to, aby ludzi się pozbywać. Zatrudnienie kolejnej osoby w firmie kojarzy się nie tylko z kolejnymi kosztami, ale z ich namnażaniem.
  2. Zamiast miliardów na bezsensowne szkolenia wydawanych z kasy państwa, dać te pieniądze przedsiębiorcom. Niech oni szkolą a jednocześnie zatrudniają. Jeśli nie znają się na psychologii czy bhp to ONI zaproszą specjalistów od tych spraw. Przedsiębiorca  zarządza europejskimi pieniędzmi na szkolenia, płaci uczniom za pracę, a sobie za szkolenia. W ten sposób zatrudnienie ruszy z miejsca!
  3. Praca to sprawa centralna dla samopoczucia regionu. Cały wspólny wysiłek partnerstwa regionalnego zostanie skierowany na poszukiwanie wszelkich sposobów zajęcia się tą sprawą.
  4. Firmy rodzinne tworzą i utrzymują miejsca pracy, firmy zagraniczne wiąże z regionem tylko zysk. Gdy go ubywa, szukają nowych miejsc, gdzie będzie wyższy. Idziemy „drogą wrocławską”.

Partnerstwo dla Opolszczyzny

  1. Wytworzyć modę na najmniejsze województwo, pełne romantycznych zamków, położonych wśród łagodnych wzgórz, wiosek o zachowanym układzie architektonicznym i miasteczek jak z bajki.
  2. Opolszczyzna Markowa(OM) to wspólne logo, które sprawiedliwie obdzielone może przynieść partnerom wizerunkowe, a w ślad za nimi realne korzyści, spowoduje modę na Opolszczyznę.
  3. Kraina zamków, dworów i pałaców, z perłą w Mosznej, której mądra rewitalizacja i aranżacja prawna spowoduje, że będzie magnesem turystycznym dla całego regionu.
  4. Zdrowa, tradycyjna żywność, może doskonale logo OM uświetniać. Siła smaków, solidności i gwarancji jakości produktów rolnych stanowi dziś poważną dźwignię „hospitality bussiness”. Młyn pana Ralli z Otmic jak i tradycyjne piekarnie powinny stanowić szlak turystyki „dobrego smaku”.
  5. Zezwolić na handel  własnymi produktami. Wyjąć z zamrażarki sejmowej nowele ustawy pozwalającej na to, by nasze bazary zaroiły się od rarytasów. Niestety PSL kocha wielką produkcję. Dał się bez reszty uwieść perspektywie megahektarowych farm. A że w takiej skali nie da się produkować zdrowej żywności, nie ma dlań najmniejszego znaczenia. 
  6. A czy nie może być tak jak u Czechów? Tam, jeśli ktoś ma śliwki, może z nich sobie wyprodukować śliwowicę i nikomu nic do tego. Zbyt wielu mieszkańców nadgranicznych miejscowości napatrzyło się na inny pomysł, jaki przyjęli Czesi i nie kryje podziwu, a nawet zazdrości. Marzy się im, żeby nasze samorządy zaczęły współpracować z czeskimi.
  7. Gospodarstwa agroturystyczne i stylowe rodzinne pensjonaty nadają sens turystyce, a są nieosiągalne w całym powiecie głubczyckim. Nocleg w miejscu naznaczonym indywidualnością gospodarzy to ogromny przywilej. Niestemplowane jaja szczęśliwych kur i ciepłe kozie mleko przyciągnie na Opolszczyznę tysiące kwalifikowanych turystów.
  8. Potrzebne jest, odpowiadające na potrzeby rynku „odpowiedzialne rolnictwo”, odbudowujące produkcję najcenniejszych dziś odmian zbóż, ziół, warzyw i owoców.

Jarosław Chołodecki

Jedziemy dalej czyli słowo na niedzielę

To było wielkie doświadczenie.  Wielkie i wspólne.  Ci sami ludzie co kiedyś, z różnych okresów i okopów, raz jeszcze zdecydowali się  sięgnąć  po niemożliwe.  No bo na zdrowy rozum, przetwarzający codziennie dane z polskiej rzeczywistości parlamentarnej - Senat jest dla predestynowanych, dla partyjnych pieszczochów, jest za usługi, którym nadaje się rangę zasług.  A z pewnością nie dla osób, które demaskują zawłaszczanie państwa przez partyjne kamaryle.

Czytaj więcej: Jedziemy dalej czyli słowo na niedzielę

List do dziennikarzy, którzy towarzyszyli nam w kampanii

Ostatni dzień kampanii nie zwalnia z obowiązków.  Przy strategii spotykania się z wyborcami, każda godzina jest bezcenna. Zdecydowaliśmy więc, że konferencji prasowej dziś nie będzie.
Tą drogą podziękować pragnę za gotowość relacjonowania naszych działań. Mam nadzieję, że treści które przekazywaliśmy ważne były dla Waszych odbiorców. Wierzę, że wiele z nich  przejdzie do praktyki wyborczej w kolejnych latach.
Dziś po wielu dniach i setkach spotkań, mogę z całą pewnością stwierdzić, że tylko taka forma kampanii ma sens.  Że najpiękniejszy spot reklamowy i najbardziej kolorowy baner nie zastąpi treści prawdziwej,  głębokiej rozmowy.
Jestem przekonany, że zarówno rower jako środek transportu, czy czyszczenie zbrukanych  tablic,  to trwały wkład w zmianę relacji wyborca - wybierany.  Że to pewien model do którego będą w przyszłych kampaniach nawiązywać kandydaci.  Nie jest  zresztą zupełnie oryginalny, stanowi rozwinięcie pomysłu prezydenta Katowic.  On też na rowerze przemierza swoje miasto.  Spotyka się i rozmawia. Ogólnopolskie media  nie nadają temu rangi.  Ale kiedyś mam nadzieję się to zmieni.
Z takimi i jeszcze innymi, może bardziej skrywanymi myślami,  kończę pewien etap, który niezależnie od decyzji wyborców uważam za wyjątkowy w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego i nowych relacji miedzy wyborcą a jego reprezentantem.

Jarosław Chołodecki

 

Polemika z Aleksandrem Świeykowskim

 Sztab kandydata do senatu Jarosława Chołodeckiego  wydał (maczałem w tym palec) bezpłatną gazetę zatytułowaną „Kurier nieparlamentarny”. Na eksponowanym miejscu pierwszej strony umieściliśmy następujące ostrzeżenie: GAZETA WYŁĄCZNIE DLA MĄDRYCH WYBORCÓW. Lekceważąc to ostrzeżenie - gazetę naszą wziął do ręki także Pan Aleksander Świeykowski, kandydat Platformy Obywatelskiej do senatu, z okręgu 53.

Czytaj więcej: Polemika z Aleksandrem Świeykowskim

Redaktor odpowiada P.Świeykowskiemu

Jarku,  wpuść mnie na chwilę na swego bloga, bo chciałbym tam (jednorazowo) kawałek miejsca na odpowiedź  jednemu z Twoich senackich konkurentów, który zaszczycił mnie przycytowaniem. Będę Ci wdzięczny za blogową gościnę dla poniższego tekstu.
Pozdrawiam, Marian Januszewski

Sztab kandydata do senatu Jarosława Chołodeckiego  wydał (maczałem w tym palec) bezpłatną gazetę zatytułowaną „Kurier nieparlamentarny”. Na eksponowanym miejscu pierwszej strony umieściliśmy następujące ostrzeżenie: GAZETA WYŁĄCZNIE DLA MĄDRYCH WYBORCÓW. Lekceważąc to ostrzeżenie - gazetę naszą wziął do ręki także Pan Aleksander Świeykowski, kandydat Platformy Obywatelskiej do senatu, z okręgu 53.

Zacytował otóż ten kandydat na swoim blogu kawałek mojego felietonu z tej gazety, zatytułowanego „Jak rozebrać kandydata?” Z  cytowaniem poszło Panu Świeykowskiemu  dobrze, w końcu nie jest zbyt trudne przepisać z jednego miejsca na drugie. Natomiast z polemiką wyszło fatalnie.

Kandydat do Senatu RP Aleksander Świeykowski poucza nas ze swego wyborczego plakatu hasłem:  „Warto być przyzwoitym”. Święte słowa. Warto. No to po czorta pan, panie Świeykowski, sprzeniewierza się przyzwoitości na swoim blogu i łże, czyli kłamie?  Oto dowód. Cytując fragment mojego felietonu o atutach Chołodeckiego, Pan Świeykowski napisał:  „Po znaku zapytania jest oczywiście zapewnienie, że te warunki spełnia tylko i wyłącznie ten jeden.”  Jeden, czyli jeden kandydat, Chołodecki. A tak wygląda  rzeczywisty kawałek mojego felietonu: „Kandydatem do Senatu RP, który spełnia wszystkie te wymogi, jest Jarosław Chołodecki”. Gdzie tu jest mowa, że spełnia je „tylko i wyłącznie”  ten jeden kandydat? Czy to takie trudne dla kandydującego do senatu dostrzec zasadniczą  różnicę miedzy tymi dwoma prostymi przecież zdaniami?

Z bólem muszę przyznać, że w pewnym fragmencie swego blogowego zapisu pan Świeykowski mi zaimponował, składając publicznie samokrytykę. Otóż wychwalając zalety kandydatów startujących, jak on, pod partyjnymi szyldami, i przekonując o ich przewadze nad kandydatami bezpartyjnymi (takimi, jak Chołodecki), pan Świeykowski napisał: „Wreszcie, co jest ważne, w partii kandydat przeszedł już wstępną selekcję, dokonano oceny jego osoby. Mimo to zdarzają się pomyłki.” Oj zdarzają się, panie Świeykowski, zdarzają. Przykładów partyjnych pomyłek nie musi pan daleko szukać.

Z wyrazami uszanowania – Marian Januszewski

PS
Co za jakaś dziwna siła sprawia, że niektórzy ludzie z takim masochistycznym uporem i wytrwałością dokonują publicznie intelektualnych samookaleczeń i robią sobie krzywdę na oczach sporej  widowni?

Kurier Senacki

W TOK FM Grzegorz Chlasta pytał mnie dzisiaj, jak to się stało, że z Opolszczyzny a nie z Warszawy? Siła przyjaźni - odpowiedziałem, bo gdyby nie krąg przyjaciół z „tamtych lat”, czyli Romek Kirstein, Rysiek Chilczuk, Janek Blacha, Tosiek Szota czy wreszcie Staszek Jałowiecki o kandydowaniu mowy by nie było. A dzięki ich poświęceniu wchodzimy już w fazę finałową.

„Kurier Nieparlamentarny” dociera do coraz większej liczby wyborców. Przypomina o 600 km przejechanych przez pięć powiatów i 130 miejscowości. Przypomina rozmowy i inspiracje, które można odczytać na 8 stronach gazety.

Jutro będę ze Staszkiem Jałowieckim w Oleśnie i Praszce. Tam Kurier nie został dołożony do lokalnego tygodnika, więc trzeba się z nim „obnosić”. Jutro ma być nadal słonecznie! Ale radość.

Rafał Dutkiewicz po powrocie z Japonii rozpoczął turę wyborczą, zaczął od Opola. Jako inicjator ruchu „Obywatele do Senatu”, ale jeszcze bardziej ze względu na swoją pozycję wybitnego samorządowca, budzi zainteresowanie. Gdyby nie „parytety wyborczego czasu” jaki poświęcają mi opolskie media, jego wypowiedzi znalazłyby się na pierwszych stronach gazet. Choćby ta, o sile firm rodzinnych, które w ostatnich latach utworzyły w aglomeracji wrocławskiej 120 tys. miejsc pracy. Zachodnie koncerny – 30 tys. Te ostatnie są nieprzewidywalne, bo mogą łatwo być przeniesione na Ukrainę czy do Wietnamu. Rodzinne firmy pozostaną.

Czy model wrocławski da się przenieść na Opolszczyznę? Jakie trzeba spełnić warunki, aby odblokować lokalną energię, dzięki której nie będzie trzeba emigrować z Wolnego Kadłuba?

Niezależnie od wyników niedzielnych wyborów warto jest utrzymać ten kontakt i pamiętać o gotowości zaangażowania się w sprawy sąsiedniego województwa. Bez przyjaciół o sukcesie marzyć trudno.

Chodzi mi po głowie, aby spotkać się z entuzjastami „Opolszczyzny Markowej” (OM). Nie teraz oczywiście, ale gdy przejdzie wyborcza gorączka. Na swej trasie spotkałem wyjątkowo zaangażowanych i mądrych: samorządowców, przedsiębiorców i społeczników. Warto by wspólnie z nimi poszybować wyżej i zbudować Partnerstwo dla Opolszczyzny. Przy jasnych zasadach, otwartości i włączeniu do działań kluczowych instytucji jest szansa na „produkt”, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Na inteligentną międzysektorową „zmowę”, której celem jest zrównoważony rozwój, wzrost miejsc pracy i satysfakcji.

Porozmawiajmy.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.

Ciąg dalszy marzeń o Opolszczyźnie

Na rynku w Baborowie kupcy, przed swoimi sklepami wygrzewają się w ostatnich promieniach babiego lata.  Chętnie sięgają po Kuriera Nieparlamentarnego i  powątpiewają , czy aby wytrzymają do kolejnych wyborów?. Wszystko padło, mówią.  Nie ma cegielni, cukrowni, a mieszalnia pasz zatrudnia już tylko kilka osób. Największe zakłady to urząd i szkoła..

Czytaj więcej: Ciąg dalszy marzeń o Opolszczyźnie

Kampania Chołodeckiego ODSŁANIA PERSPEKTYWY: bez plakatów i bilboardów!

 

Wybory 2011: spełniają się marzenia dawnej opozycji:

 

"A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści"

Węgrzyn nadal w PO

Dwa miliardy „w te czy wewte” nie robią specjalnego wrażenia. Niespieszno do likwidacji Urzędów Wojewódzkich partyjnej konkurencji. Nie ma się co dziwić, wszak w skali kraju jest do obsadzenia 10 tys. etatów. A że każdy ma zamiar wygrać, więc i każdy ma apetyt na ich zagarnięcie. Urzędy wojewódzkie to partyjne łupy. W najczarniejszym scenariuszu nawet PSL może mieć swego wojewodę!

Czytaj więcej: Węgrzyn nadal w PO

Prezydent Wrocławia inwestuje w Opolszczyznę

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Jarosławowi Chołodeckiemu (bezpartyjny), kandydującemu do Senatu RP z okręgu nr 53, towarzyszył jeden z liderów ugrupowania Unia Prezydentów - OBYWATELE DO SENATU, prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Ugrupowanie to, skupiające czołówkę prezydentów dużych miast, stara się wykorzystać szansę stworzoną przez okręgi jednomandatowe i rozbić partyjny monopol poprzez wspieranie kandydatów bezpartyjnych. W konferencji uczestniczył też były marszałek woj. opolskiego i eurodeputowany Stanisław Jałowiecki.

Od lewej Jarosław Chołodecki, Rafał Dutkiewicz i Stanisław Jałowiecki

Na prośbę jednego z dziennikarzy: „Proszę dokończyć zdanie: Jarosław Cholodecki jest dobrym kandydatem, bo…” – prezydent Wrocławia powiedział: - Kiedy idziemy kupić chleb, to idziemy tam, gdzie ten chleb był i jest dobry, bo to chleb świadczy, że mamy do czynienia z fachowcem. Nie interesują nas obietnice piekarza, tylko dowody jego umiejętności. Walorem Chołodeckiego są jego kompetencje. To w polskim parlamencie wciąż, niestety, rzadkość. Oczywiście nie tylko te kompetencje poparte dyplomami, ale kompetencje zweryfikowane w działaniu. Jego dotychczasowy dorobek jest dowodem nie do zakwestionowania, że Cholodecki potrafi zagospodarowywać energię obywateli do społecznie pożytecznych działań, ma na tym polu liczne i różnorodne dokonania, do których przyczyniły się też doświadczenia zdobyte w Stanach Zjednoczonych. Jako kandydat bezpartyjny ma ponadto – uwzględniając stan polskiego parlamentaryzmu – istotną przewagę nad kandydatami reprezentującymi partie polityczne. Przewaga kandydata bezpartyjnego wynika z faktu, że kandydaci partyjni, marząc o reelekcji, czyli przedłużeniu parlamentarnej kariery, muszą tak działać, aby przede wszystkim zyskać uznanie w swej partii, bo bez tego w kolejnych wyborach nie trafią na partyjną listę kandydatów. A kandydat bezpartyjny dba wyłącznie o uznanie w oczach wyborców.

Pytany o najważniejszy, kluczowy problem Opolszczyzny, Jarosław Cholodecki wskazał na konieczność tworzenia nowych miejsc pracy. Ale nie za pomocą obiecanek i haseł bez pokrycia. „Opolskie – tu zostaję” – hasło ładne, tylko trzeba tworzyć warunki, aby ludziom – zwłaszcza młodym, będącym na życiowym starcie – chciało się tu zostawać, dostrzegać perspektywę, osadzać swoje plany na czymś konkretnym. Prawo, przepisy powinny być tak konstruowane (a od tego przecież jest parlament), aby przedsiębiorców zachęcać do tworzenia nowych miejsc pracy, a nie wręcz zmuszać ich do ucieczki w szarą strefę. Trzeba koniecznie zahamować odpływ dobrych fachowców za granicę, ale zahamować nie apelami czy odwoływaniem się do lokalnego patriotyzmu, tylko tworzeniem warunków i mechanizmów, aby Opolszczyzna przestała być „eksporterem” umiejętności i doświadczenia fachowców różnych branż.

Cholodecki dobrze zna tę problematykę, bo sam prowadzi działalność gospodarczą, a ponadto jest wiceprezesem stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, działającego na rzecz i w imieniu krajowego biznesu.

Wątek ten rozwijał Rafał Dutkiewicz, podkreślając znaczenie i atuty rodzimej przedsiębiorczości. Przypomniał, że w latach 2004 – 2010 w aglomeracji wrocławskiej przybyło 150 tysięcy miejsc pracy. Ale tylko 30 tys. miejsc utworzyły koncerny zagraniczne, które po kilku latach, w poszukiwaniu tańszego rynku pracy, mogą się przenieść do innego kraju. Reszta, czyli te 12o tysięcy nowych miejsc pracy, to przedsiębiorczość rodzinna, zakorzeniona tutaj i chcąca to zakorzenienie umacniać, myśląca w kategoriach wielopokoleniowych. Państwo ma ich do tego zachęcać, usuwać bariery, a nie przeszkadzać – jak to czyni dotychczas.

Galeria zdjęć


Rajd - 20 wrześ...
Image Detail

Znajdziesz nas